Autor Wątek: Młoda motoro i jej królestwo  (Przeczytany 62279 razy)

Offline Uszoo

  • MODERATOR GLOBALNY
  • Arowana
  • *******
  • Wiadomości: 1530
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Młoda motoro i jej królestwo
« Odpowiedź #195 dnia: Marzec 28, 2014, 17:48:41 pm »
Damian może mała aktualizacja jak tam placki ?
P.Motoro
P. Endlicheri 
Megalod.

Offline damian

  • Arowana
  • *****
  • Wiadomości: 1845
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Młoda motoro i jej królestwo
« Odpowiedź #196 dnia: Maj 19, 2015, 09:31:25 am »
O widzisz sam jak rzadko tu jestem. Placki podrosły troszkę i ogólnie to mają się nieźle. Mniejszy samiec ma lekki ubytek po obwodzie. Nie wiem czy spowodowany może "starą" wodą? Dodatkowo severum popadały mi ze starości co kilka tygodni jedna. Zostały dwie. Dodatkowo doszły cytrynowe bo "kolega" miał wyrzucić. Teraz dno fajniej wygląda bo ciągle je "modelują". Jeżeli czas mi na to pozwoli to wrzucę jakaś fotkę w najbliższym czasie ale nic nie mogę obiecać. Nie wiem czy pisałem ale zająłem się dodatkowo pszczelarstwem i naprawdę czas mnie goni.
Pozdrawiam Damian R

Offline Michal

  • Moderator
  • MODERATOR GLOBALNY
  • Sum
  • *******
  • Wiadomości: 4769
  • Płeć: Mężczyzna
    • Arowana PL
Odp: Młoda motoro i jej królestwo
« Odpowiedź #197 dnia: Maj 19, 2015, 18:15:00 pm »
Damian ! Lata Cię tutaj nie było ;)

Ja tez planuję pszczółki trzymać... ale to dopiero w nowym domu... Napisz coś więcej ;)

Pozdr.
Michał

580 l.
Bagrichthys Macracanthus, Phalacronotus Bleekeri

Offline damian

  • Arowana
  • *****
  • Wiadomości: 1845
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: Młoda motoro i jej królestwo
« Odpowiedź #198 dnia: Maj 21, 2015, 11:56:36 am »
Hmm. Co tu dużo pisać. Pszczoły "odziedziczyłem" po zmarłym ojcu kolegi. On już w ogóle nie ma czasu się nimi zajmować. Odziedziczyłem 15 uli z czego tylko 5 było zasiedlonych. Po segregacji ponad połowa uli poszła na śmietnik. Były zbyt zdezelowane. Teraz mam 10 rodzin pszczelich. W najbliższy weekend (pierwszy wolny od 2 m-cy) planuję przywieźć jeszcze 4 ule. Do delikatnego remontu (głównie malowanie). I na przyszły rok planuję mieć o dwa więcej niż teraz. Tak, że powoli posuwa się to do przodu. Ogólnie gdyby startować od zera to nie jest to tanie zajęcie. Ul ramki węza, miodziarka, błędy początkującego. Idzie w tysiące. Ale powiem szczerze satysfakcja z tego, że ma się prawdziwy mód jest bezcenna. Nie lubię kombinować przy pszczołach (jak zresztą ze wszystkim) i nie dodaję tam żadnych "ulepszaczo - wypełniaczy". Znam nawet takie osoby, które jak je poczęstowałem swoim miodkiem to zaczęły lubić miód. I pytają mnie co ja tam dodaję, że jest taki pyszny? A cały sekret polega na tym, żeby nic nie dodawać.
Oczywiście nie jest tak różowo jakby się mogło wydawać. Aby coś zarobić to trzeba by mieć pasiekę położoną w idealnym miejscu, gdzie przez cały czas byłby jakiś pożytek. Oczywiście takich miejsc nie ma i z ulami trzeba jeździć. To na rzepak to na lipę to na wrzos. Ja nie wożę bo nie mam ani gdzie i ani jak tych uli przewozić. Na zimę dokarmianie na potęgę cukier plus woda. No i oczywiście lekarstwa co by pszczółki miały skrzydełka na wiosnę a nie musiały chodzić po zalegającym jeszcze śniegu.
I tak dalej i tak dalej. Jak dobrze by poszło to w 2021-2022 chciałbym pójść na emeryturę i zająć się tylko pszczelarstwem, posiadać jakieś 50 rodzin pszczelich. Ale do tego czasu dużo wody w Wiśle upłynie i dużo może się zmienić. Pożyjemy zobaczymy.  :)
Pozdrawiam Damian R